Rewelacje u Potterów

29 września 2017

Z tą ciepłą i bardzo słodką herbatą, to Harry mocno się przeliczył. Owszem, Molly zaproponowała mu kubeczek takiej herbaty ale przyniosła w jej miejsce wrzucone do słodkiej wody jajko, podczas gdy próbowała ugotować na miękko kawałek gąbki do mycia naczyń. Atmosfera w kuchni Nory była ciężka, ale tym razem nie z winy relacji między Harrym, a Molly, które w poprzednich latach potrafiły być wyboiste.

– Powiedz, Harry, jak ci się udał mecz?

– Ginny…

– Słucham?

– Mecz udał się Ginny, ale faktycznie był udany i widowiskowy. Dziewczyny jak zawsze wygrały.

– Aha… A, a jak wynik? Wygrały?

– Molly – Harry powiedział z rezygnacją. – Molly! – Tym razem krzyknął, by zwrócić uwagę swojej teściowej. Ta natychmiast zamarła. – Czy możesz usiąść i spokojnie ze mną porozmawiać i… czy możesz nie ukrywać pod stosem prania gazet, wiem że je czytasz i ja też je czytam. Accio – Stosik gazet wystrzelił z głębi kosza z nieuprasowanym praniem.

– Przepraszam kochaneczku, ale tak się tym wszystkim denerwuję.

– Nie potrzebnie, ja się nie denerwuję.

– Ale te wszystkie przesłuchania, na których musisz być. Przesłuchanie Lucjusza Malfoy’a.

– Sprawa Malfoy’em jest ustawiona przez komisję żeby pokazać, że czysta krew ma znaczenie, mógłbym się tym zająć, ale po co.

– Zupełnie się nie przejmujesz, że cię zawiesili, że rozwiązali twój zespół? Nie wierzę.

– Płacą mi, mam długi urlop, ja kocham spokojne życie Molly, przecież wiesz – Molly zachichotała mimowolnie. – Już niedługo to się skończy.

– Wtedy zostanie jeszcze sprawa Marietty. Wiesz gdzie jest?

– Nie wiem.

– Powiedziałbyś mi?

– Kingsley cię nasłał? Nie wiem gdzie jest Marietta. Głupio zrobiła, że tak zwiała z Cho.

– Chyba, że jest winna i nie chciała spędzić życia w Azkabanie.

– Nie mamy na nią żadnych dowodów. Dawno by siedziała, jakbyśmy mieli.

– Wiedziałeś?! Marietta jest niewinna, póki nie udowodni jej się winy, a jeśli ja tego nie zrobiłem, to kto zrobi – uśmiechnął się szeroko.

– Zamierzasz po wszystkim wrócić do biura, kochaneczku?

– Przecież ja nie odszedłem, jestem tylko na urlopie. Biuro to pół mojego życia, drugie pół to Ginny.

– Powiedz mi, gdzie widzisz siebie za dwadzieścia lat? Nadal na tym samym stanowisku polując na przestępców? Narażając swoje życie?

– Za dwadzieścia lat? – Harry chwilę się zamyślił. – Wtedy już nie będzie przestępców, bo wszystkich wyłapiemy, a ja widzę siebie w w wygodnym fotelu przed kominkiem, może z pierwszym wnukiem na kolanach?

– Wyobrażasz sobie, że za dwadzieścia lat mam być babcią! – Krzyk Ginny był tak przenikliwy, że Harremu zadzwoniło w uszach. – Mam siedzieć sobie przy radiu, robić mu skarpetki na drutach i robić ci obiadki. Bez urazy mamo – Dodała w stronę Molly, opisując jej życie.

– Nie biorę tego do siebie – Molly wstała żeby dokończyć obiad. Nie było nic lepszego niż porządny obiad pani Weasley, po ciężkim meczu.

– Strasznie długo zajął ci powrót do Nory – Harry odezwał się wreszcie, kiedy jego talerz był już niemal pusty, a Ginny skończyła opowiadać mamie mecz ze wszystkimi szczegółami. Niektóre z nich odrobinę się Harremu nie zgadzały z rzeczywistością, którą widział, ale historia była dzięki nim barwniejsza.

– Musiałam jeszcze skoczyć kupić jedną rzecz w aptece.

– Musiała być strasznie długa kolejka?

– Nie szczególnie, ale zakupu dokonywałam w mugolskim Londynie.

– Co kupowałaś w mugolskim Londynie?

– A co ty taki ciekawy. Dowiesz się niedługo, obiecuję.

Harry zrozumiał, że kontynuowanie rozmowy teraz, przy Molly, nie ma sensu. Ginny wyraźnie nie chciała czegoś powiedzieć.

Młodzi Potterowie zostali w Norze do późnych godzin wieczornych. Dom powoli napełniał się kolejnymi członkami wielkiej rodziny Weasleyów, którzy wraz ze swoimi latoroślami przylatywali na tradycyjną niedzielną kolację. Harry obserwował kolejne pokolenie Weasleyów, do którego dołączyła teraz dopiero raczkująca Dominique, młodsza córka Billa i Fleur, kolejne piękne dziecko w rodzinie rudzielców. Sprawiało mu niewyobrażalną satysfakcję obserwowanie tego rozgardiaszu i niczym niezmąconego szczęścia, spojrzał ukradkiem na Ginny, która pochłaniała wzrokiem tą scenę. Jej dzieciństwo było o wiele szczęśliwsze, takie jak tych szkrabów, ale lata walki z Voldemortem i życia u boku Harrego Pottera nauczyły ją cieszenia się z takich drobnych rzeczy, jak śmiech dziecka. Takie przynajmniej sprawiała wrażenie. Kubek gorącej czekolady parował w jej dłoniach. Twierdziła, że rozgrzeje ją bardziej niż lampka koniaku, którym częstował wszystkich Artur.

– Mogłeś stary nie słyszeć – Ron wyrwał Harrego z zadumy, ale jak już wrócisz do biura, to będziesz musiał mówić do Hermiony, „proszę pani” i stawać na baczność.

– Uspokój się, Ron – Hermiona skarciła swojego rudzielca. – Wcale nie będzie musiał tak mówić. Aurorzy na baczność stają tylko przed swoimi dowódcami, nie urzędnikami.

– Ale wydawać rozkazy będziesz mu mogła, tak?

– No… tak jakby.

– O czym wy mówicie? – Harry nienawidził być nie w temacie, a strumień ministerialnych plotek od czarownic dziwnie zmalał od kiedy zdecydował się wziąć ślub, ten oficjalny ślub.

– Hermiona dostała awans! Jest teraz młodszym podsekretarzem w iurze Timothiego Roy’a. Czyli wydaje ci rozkazy- Ron dokończył z dumą.

– Moje gratulacie! – Ginny zerwała się do przyjaciółki rozlewając przy okazji całą swoją czekoladę.

– Zasłużyłaś – Harry również przytulił Hermionę, delikatnie poklepując ją po plecach. – To znaczy, że gdybyś ty, Ron, nie odszedł z biura, to teraz Hermiona mogłaby wydawać rozkazy i tobie – Spojrzał na dumnego szwagra, nie puszczając Hermiony. Chociaż, z tego co obiło mi się o uszy i tak to robi, dniem i nocą.

Hermiona spłonęła rumieńcem, a Ron nie wiedział co zrobić, wiedząc że Harry ma rację. Walczyła w nim chęć zaprzeczenia z potężnym pragnieniem dania Harremu w zęby, ostatecznie spłonął rumieńcem wraz ze swoją dziewczyną.

– Tak się zastanawiam – Harry ciągnął, wypuszczając Hermionę z objęć, kiedy ogłosicie swoje zaręczyny, a potem narodziny kolejnego Weasleya, tyle ich się już tu kręci, a żadne nie jest wasze.

– A kiedy ogłosisz narodziny kolejnego Pottera? – George postanowił pójść bratu na ratunek.

– Kiedy tobie odrośnie ucho. Potterów trzeba dawkować ostrożnie temu światu.

– Ale nigdy nie jest ich zbyt wielu, więc kiedyś może dostaniesz odpowiedź, kłapouchy – Ginny pokazała język bratu.

Kiedy wychodzili z Nory gwiazdy jasno świeciły na niebie. Tworząc piękną mozaikę skrzących się diamentów na czarnym aksamicie.

– Mars niezbyt wyraźnie dzisiaj płonie – Harry mruknął patrząc na ledwie widoczną, czerwoną plamkę.

– Co?

– O jeden kieliszek koniaku za daleko.

– W takim razie, ja prowadzę, nie chcę żebyś mnie rozszczepił na dwoje.

– A siebie?!

– To już twój problem, jak się rozszczepisz, nie mój.

Harry poczuł szarpnięcie, a następnie ktoś przecisnął go przez bardzo wąską rurę kanalizacyjną i już stali na szczycie schodów domu przy Grimmauld Place.

Gorąca kąpiel rozleniwiła Harrego, tak że niemal usnął w przestronnej wannie. Pewnie by się to stało, gdyby nie mało uprzejme Aquamenti informujące, że Pani Potter chce mieć teraz wannę tylko dla siebie, a woda ma być gorąca i mieć dużo bąbelków i piany.

– Co kupowałaś w mugolskiej aptece? – Harry ziewnął obserwując z łóżka Ginny rozczesującą swoje włosy wielką szczotką.

– Niespodziankę.

– Dla mnie?

– Dla nas obojga – odpowiedziała, wstając i tanecznym krokiem podchodząc do Harrego. Podała mu okulary i niewielki przedmiot. – Niespodzianka! – Powiedziała z satysfakcją.

Minęła dobra minuta, by Harry zrozumiał czym jest trzymany przedmiot i kolejna by zrozumiał do czego służy. Kiedy to już nastąpiło porwał Ginny tak, że w sekundzie leżała już pod nim.

– Czyli się cieszysz? – Spytała niepewnie.

– Żartujesz?! Za dziewięć miesięcy będzie z nami mały Potter!

– Osiem. Trochę zwlekałam, by się upewnić.

– Czy my… nic się nie stanie jeśli….

– Żartujesz?! – Przekręciła się siadając na nim okrakiem – To nawet wskazane i nie wolno odmawiać kobiecie w ciąży – jej oczy płonęły.

3 komentarze

  • WiX 12 października 2017jako09:42

    Jeszcze trochę….
    Już jutro… 😀

  • Poetka 7 października 2017jako19:35

    I pomyśleć, że początki były korektowane przez 2 osoby 🙂 A tu proszę 5 opowiadań na raz 🙂 Przyznaję bez bicia, że długo nie zaglądałam i potraciłam wątek ale nadrobię 😉 Co do rewelacji…. przyznam, że na to czekałam 😀

    • Kontynuator 10 października 2017jako07:45

      Bardzo się cieszę, że wróciłaś, mam nadzieję, że na dłużej. Jesteś jedną z tych, którzy byli z opowiadaniem od początku, a te były trudne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *