4. Uroki mieszkania z siostrą
Wilk z Redwood / 17 października 2017

Miał nadzieję, że przyjazd Sam przywróci porządek w jego życiu, coś zmieni. Faktycznie, coś się zmieniło. Nie był jednak pewien, czy sprawiła o wizyta Sam i czy sama zmiana była na lepsze. Teraz stał pod strumieniem lodowato zimnej wody, czekając, aż wypłucze z jego umysłu wspomnienia ostatniej nocy. Zimna woda była dobra, otrzeźwiała umysł, wypłukując z niego kłębiące się myśli, przynosząc spokój i jasność myślenia. Nigdy nie pojął, dlaczego ludzie tak uwielbiają gorące kąpiele. On sam zawsze używał najwyżej letniej wody. Raz jeden jedyny został zaciągnięty pod gorący prysznic. Czuł się, jakby stał na torturach polewany żywym ogniem, a co gorsza, jego oprawczyni się uśmiechała. Po takim przeżyciu odechciało mu się czegokolwiek, a zwłaszcza tego, do czego prysznic miał być wstępem. Marzył jedynie o chłodnych odmętach rzeki Hudson. Parsknął urywanym śmiechem, przypominając sobie tą historię. Rozkoszując się chwilą zaczął sobie delikatnie nucić przypadkową melodię.

3. Sam
Wilk z Redwood / 10 października 2017

Siedział na swoim łóżku, o dziwo nie dyszał, nie było mu gorąco, a zimny pot nie zalewał jego ciała. Siedział wyprostowany, wpatrując się w majaczący w ciemności zarys drzwi Na dworze wciąż panował nieprzenikniony mrok nocy. Chwycił leżącą na podłodze komórkę. Była trzecia w nocy. Wybrał numer.

2. Powracają sny
Wilk z Redwood / 3 października 2017

Ciemność spowijała las. Szedł cicho, nie poruszając najmniejszą gałązką. Wokół panowała nieopisana cisza. Żadne z nocnych stworzeń nie przemówiło swoim głosem, najdrobniejszy liść na najmniejszej z gałązek nie zaszeleścił. Szedł, delikatnie stawiając krok za krokiem, po kobiercu z zeschłych liści. Pragnął, by choć jedna gałązka strzeliła pod jego ciężarem, pragnął by zaszeleścił zeschły liść. Nic takiego się nie działo. Zmierzał wciąż naprzód, pchany nieopisaną siłą. Siłą, która nie pozwalała mu się zatrzymać, nie pozwalała mu zawrócić.

1. Redwood przybywam!
Wilk z Redwood / 30 września 2017

Taksówka sunęła powoli na wschód. Za sobą zostawiał nie tylko autostradę międzystanową numer 101, ale całe swoje dotychczasowe życie. Daleko za nim został port lotniczy. Jeszcze dalej był Nowy Jork. Całe życie, jakie znał pozostało daleko za horyzontem. Zaledwie semestr dzielił go od zakończenia ogólniaka, kiedy jedna decyzja rodziców przewróciła jego świat do góry nogami.